Szok? Nie, Shock!

 

Mówią, że bieganie to nie wszystko. Ale wszystko bez biegania jest niczym. A Dzień Kobiet można uczcić nie tylko kwiatkiem 😉 

Owszem, bieganie to nie wszystko, bo potrzebny jest jeszcze stanik 😉 Dobry stanik. Tylko jak wybrać ten właściwy? Jak odpowiednio dobrać rozmiar?

Do kupienia nowego stanika do biegania zbierałam się kilka miesięcy! Dacie wiarę? Szczęśliwym zrządzeniem losu jednak odwiedziłam pewien sklep i wszystko poszło jak z płatka. Chociaż zrządzenie losu to jedno, a to jak mu w tym pomogłam to drugie. Przecież gdybym nie biegała – nie znalazłabym się w TYM miejscu. Pisząc „tym” mam na myśli nie tylko Al. Niepodległości 153/155 w Warszawie gdzie mieści się Boutique Bielizny, ale miejsce w życiu. Bo przecież na co dzień nie jestem tylko biegaczką. Pracuję, robię zakupy, gotuję, piszę, spotykam się ze znajomymi. Ale chodzę też do fryzjera, kosmetyczki, łażę z przyjaciółką po sklepach i oglądam (czytaj: przymierzam) ciuchy. No dobra, czasem kupuję. Cóż… po prostu jestem KOBIETĄ. 😉 Dlaczego słowo „kobieta” napisałam wersalikami? Żeby usprawiedliwić pewien zupełnie nieplanowany zakup. Ale o nim później 😉

W swoim biegowym życiu przetestowałam już kilka staników. Oczywiście mówię o tych do biegania. A że należę do kobiet, które mają co do nich włożyć – zakup naprawdę nie należy do łatwych. Tym razem jestem w trakcie testów Shock Absorber. Znacie? 😉 Testy rozpoczęłam od 4-5 km. Na razie skończyłam na 10. Pierwsze wrażenie – fantastyczne! Mięciutki, bardzo przyjemny w dotyku. Łatwe zapinanie i odpinanie. Co ważne, ciasne zapięcie u góry pleców nie powoduje wrażenia jakbym spięła sobie także łopatki. Tego typu zapięcia w niektórych modelach pod koniec kilkunastokilometrowego biegu powodują okropny ból. Ból pojawia się także wtedy, gdy biustonosz nie jest odpowiednio ciasny. Tutaj nie ma kompromisów. Żeby nie bolało w trakcie biegania, przy zakładaniu musi trochę poboleć 😉 Wiem to stąd, że mierząc kilkanaście rozmiarów, zdecydowałam się na ten odrobinę luźniejszy. To nie było rozsądne :/ Dało się trochę we znaki w trakcie niedawnego biegu „Biegam Bo Lubię Lasy zimą”.

Mówią o nim, jak zresztą o wszystkich tego typu stanikach, że spłaszcza biust. Tak, to prawda. Spłaszcza. Ale jeśli biust ma rozmiar H przy obwodzie pod nim 65 cm to taki „spłaszczacz” jest raczej wybawieniem. Duże jest piękne? Ten, który tak mówi, powinien przyczepić sobie z przodu kilkukilogramowe dyndające woreczki i zrobić w nich maraton. Fajnie? Ałć! Mnie już boli 😉

Miękki biustonosz znacznie lepiej ułoży się na piersiach, które mają pewne defekty. Z racji własnych doświadczeń i mojej pracy w Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej wiem, z jakimi problemami borykają się kobiety po raku piersi. Wiele kobiet właśnie po diagnozie nowotworowej oraz leczeniu postanawia wrócić do aktywnego życia. Aktywnego dosłownie. Zaczynają uprawiać sporty, w tym bieganie. Ich okaleczone chorobą biusty (bo przecież nie zawsze rak piersi = całkowita utrata biustu i na zawsze) potrzebują szczególnej ochrony. Piersi z dysproporcjami w wielkości ciężko zadowolić. Trzeba znaleźć złoty środek. Miski są dwie – każda w tym samym rozmiarze, a piersi (jeśli dwie) to każda może mieć inny rozmiar. I jak dogodzić obu? Ja już wiem jak. Shock Absorber 🙂

Moje wnioski:

1. Przy dużym biuście lub przy sporej dysproporcji lepszy jest stanik bez utwardzonych misek. Dlaczego? Bo w twardym staniku jedna pierś wylewa się z miski, a druga swobodnie dynda 😉 na wszystkie strony. No i ten ból!

2. Duży biust i tak zwraca uwagę osób, które mijamy.  Niby nic, ale ten wzrok, bynajmniej nie skierowany na nasze nowe buty do biegania. To naprawdę mało komfortowe doznanie. Stawiam na to spłaszczenie 😉

3. Dla mnie dobrze dobrany stanik to niestety ten bardzo ciasny. Zarówno ciasny pod biustem (choć bez przesady), ale głównie  dość mocno ściskający biust. Nie wiem, czy dobrze kalkuluję, ale jeśli krok biegowy ma około metra długości to podczas jednego kilometra biegu wykonujemy około tysiąca podskoków. A jeśli wychodzimy pyknąć dyszkę to tych podskoków będzie 10.000. I to tylko podczas jednego treningu. Dziesięć tysięcy razy podrzucamy i pociągamy nasz biust. Torba z zakupami pewnie już dawno by się oberwała.

4. Bardzo ważne jest, żeby biustonosz, z przodu na środku pod biustem, miał gładką i doskonale przylegającą taśmę. Bez żadnych przeszyć, łączeń, zgrubień i odstawania od skóry. Dla mnie, bieganie w staniku z jakimikolwiek zgrubieniami w tym miejscu od dziesiątego kilometra kończyło się ranami. Na dłuższe wybieganie nie wyruszałam bez uprzednio naklejonego w tym miejscu plastra. Mam nadzieję, że to się wreszcie zmieni.

Dlatego ja wybieram Shock Absorber.

Warszawiankom polecam Salon Bielizny przy ul. Niepodległości 153/155, ale pełen wykaz salonów stacjonarnych znajdziecie tutaj, a sklep internetowy tutaj. Szukajcie także na:

FB: https://www.facebook.com/BoutiqueBielizny/

Instagram: https://instagram.com/b.bielizny/

Blog: blog.boutiquebielizny.com

Pinterest: https://pl.pinterest.com/BBielizny/

W salonie spędziłam pewnie ze dwie godziny. Bo prócz pięknego, luksusowego i przytulnego wnętrza, a także pysznej herbaty, której aromat i smak przeniosły mnie w świat luksusu, mogłam, prócz mierzenia, oddać się ciekawym rozmowom. Jedna z Pań braffiterek – Paulina – jest weganką i biegaczką. Pogawędziłyśmy o tym i o owym. Pani Ania – właścicielka butiku, także biega. A przecież nikt nie doradzi tak perfekcyjnie jak ktoś, kto wie, o co w tym całym stanikowym zamieszaniu nomen omen biega. 😉 No a ja, a ja… no cóż… jestem tylko słabą kobietą i.. i.. nie byłabym sobą, nie byłabym kobietą, gdybym ze sklepu wyszła tylko z jednym zakupem. Kiedy zobaczyłam to cudo nie mogłam się mu oprzeć.

Kupiłam! A jakże! I pomimo posiadania programu w pralce do prania delikatnych rzeczy nigdy go tam nie wrzucę. Ale przyznaję – Shock’a wrzucam. Hmm.. człowiek to jednak wielce wygodne stworzenie 😉 

Aaa! Musicie sobie koniecznie zajrzeć do przymierzalni. Tego nie da się opisać. To jest dopiero Shock! 😉

Zdjęcia pochodzą ze strony https://www.facebook.com/BoutiqueBielizny/ i zostały zamieszczone za aprobatą, zgodą, a nawet namową Butiku Bielizny 🙂 a niektóre są dziełem mojego własnego aparatu. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *