Herbata – napój nie tylko bogów

Jak głosi legenda herbatę, całkiem przypadkiem, odkrył chiński cesarz Shennong w 2.737 r.p.n.e. Pił on wówczas przegotowaną wodę, gdy za sprawą wiatru wpadło mu do naczynia kilka listków herbaty. I tak powstał pierwszy w świecie cudowny herbaciany napar! Obecnie znanych jest około 1.500 rodzajów herbat, w tym gatunki jadalne, które w Birmie, w postaci kiszonej uważane są za przysmak. Wykorzystuje się ją nie tylko jako napar do picia, ale także w kosmetyce. Jej właściwości lecznicze spowodowały zainteresowanie przemysłu farmaceutycznego. 

Czasami, by coś mieć tu i teraz, trzeba na to zapracować znacznie wcześniej. Przykłady? Proszszsz… Żeby przebiec maraton trzeba na niego trenować sześć miesięcy pięć razy w tygodniu. Żeby schudnąć 1 kg trzeba spalić 7.000 kalorii. Żeby zjeść obiad, najpierw trzeba przygotować. Żeby jesienią móc napić się takiej cudownie aromatycznej herbaty – wiosną trzeba ją przygotować. 

Produkty na te cudowne herbaty można mieć całkiem za darmo. Trzeba tylko poświęcić trochę czasu, by je nazbierać. Czas po temu jak najbardziej właściwy. Wiosna, lato, wakacje, weekendy poza domem. Biegając zdobywamy nie tylko kondycję, ale także wiedzę o miejscach, gdzie rosną pachnące zioła lub kwitną piękne kwiaty. Zaopatrzonym w taką wiedzę warto zabrać do plecaczka dodatkową torebkę i zatrzymać się gdzieś, by nazbierać darów lata. Potem skrzętnie je ususzyć, zgodnie ze wszelkimi naukowymi wskazówkami, dzięki którym nie stracą swych drogocennych właściwości – czyli w chłodnym i przewiewnym miejscu. Wszystkie pogrupować, porozkładać i podjąć decyzję, które z czym połączyć. A jesienią i zimą, rozkoszować się własnoręcznie wykonanymi małymi dziełami sztuki bardzo użytkowej 😉 Zamiast kupować sztucznie aromatyzowane herbatki, po których nie tylko piecze gardło i pali zgaga  (wiem, co mówię) 😉 ale i w głowie kręci, gdy przeczyta się skład.

Herbata o nazwie „Malina & Jeżyna” – tytułowe owoce są na samym końcu listy i to w ilości 0,2%  – za regulatorem kwasowości 🙂

Co nadaje się na te cudownie pachnące herbaty własnej roboty? Liście, kwiaty, płatki, zioła, owoce i ich skórki, przyprawy. A co i jak konkretnie? Wyobraźnia nie zna granic, ale oto co zbieram ja:

Liście: czarna porzeczka, poziomka – zbieramy, rozkładamy na papierze i suszymy.

Zioła: melisa, mięta, skrzyp polny, rumianek, bratek polny – liście melisy, mięty, krzewinki skrzypu; po zbiorze rozkładamy na papierze i suszymy; podobnie kwiat rumianku i bratka, ale w przypadku bratka możemy suszyć zarówno sam kwiatek, jak i całą górną część rośliny

Kwiaty: czarny bez – zbieramy całe baldachy, a po wysuszeniu odcinamy same kwiaty

Płatki kwiatów: dzika róża, mniszek, chabry  – zbieramy same kwiaty, obrywamy z nich płatki, rozkładamy na papierze i suszymy

Owoce: suszone jeżyny, truskawki, maliny, aronia, jabłka – małe owoce, takie jak jeżyny, maliny i aronię możemy wysuszyć na słońcu, ale jabłka i truskawki wymagają pokrojenia na plasterki. Truskawkowe plasterki układam na talerzu i wystawiam na ostre słońce. Wystarczy doba, aby były suche. W trakcie suszenia warto podważyć je nożem i przełożyć na drugą stronę, aby się nie przykleiły. Inaczej trzeba będzie je skrobać :/

Skórki: pomarańcze, cytryny – owoce należy bardzo dokładnie wyszorować szczoteczką pod bieżącą wodą i sparzyć wrzątkiem. Następnie obrać skórkę, pozbawić ją białej części, pokroić na cienkie paseczki lub kostkę i wysuszyć.

Przyprawy: kora cynamonu, imbir w płatkach, goździki – imbir kroimy w cieniutkie plasterki i suszymy; najlepszy cynamon to ten w kawałkach, ale rozkruszony na drobniejsze kawałeczki; goździki można lekko ugnieść w moździerzu.

Jakie herbaty nadają się na mieszanki? Wszystkie, jakie tylko chcemy, ale pod warunkiem, że w liściach: czarna, czerwona, biała, zielona, a także czysty hibiskus. Najlepiej wykorzystać różne gatunki.

Kiedy już wszystko mamy wysuszone, przychodzi ten cudowny moment, kiedy możemy zacząć mieszać, mieszać i mieszać. Ile osób, tyle pomysłów. U mnie każda mieszanka jest inna, ale te już wypróbowane są takie:

– zielona herbata + mięta, melisa, skrzyp polny

– zielona herbata + liście poziomki, czarnej porzeczki

– czarna herbata + cynamon, imbir, goździki

– czarna herbata + płatki dzikiej róży, chabrów, mniszka + kwiaty dzikiego bzu, bratka

– czarna herbata + owoce truskawki, jeżyny, maliny + liście poziomki, czarnej porzeczki

– hibiskus + liście czarnej porzeczki i poziomki + suszone owoce + całe kwiaty + płatki kwiatów.

W jakim stosunku mieszamy herbaty z dodatkami? Nie ma tu żadnej reguły, ale należy mieć na uwadze, iż wszystkie wysuszone przez nas dodatki nie są tak aromatyczne, jak te w herbatach sklepowych, gdzie przeważa aromat dodany (sztuczny lub identyczny z naturalnym). Jeśli użyjemy zbyt dużo liści, ziół, kwiatów i owoców (chcąc uzyskać silniejszy aromat) to może okazać się, iż sam napar będzie zbyt słaby. Dlatego uważam, że objętościowo powinno to być mniej więcej 1:1.

 Zobacz niesamowite koszulki projektu Kuchni Biegacza –

do kupienia tutaj: 

DLA NIEJ i DLA NIEGO.

3 komentarzy do “Herbata – napój nie tylko bogów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *