Najgorszy prze(w)pis na blogu

Uwaga! To będzie najgorszy wpis na blogu! Osoby o słabej psychice nie powinny czytać dalej 😉 

Otwórz lodówkę i wyciągnij z niej:

1 połamany naleśnik bezglutenowy (glutenowy też się nadaje, nawet ma mniejsze szanse na połamanie)

półtora plasterka obeschniętej szynki parmeńskiej (sprawdź, czy jeszcze da się ugryźć)

półtora plasterka obeschniętego żółtego sera (koniecznie obejrzyj, czy jeszcze nie spleśniał)

gałązkę zwiędniętego szczypioru (nie musi być zwiędnięty, ale mnie to nie przeszkadzało)

1 zwiędnięty ogórek gruntowy (jw.)

1 więdnący pomidor (skoro jeszcze nie spleśniał, a wyłącznie jest zwiędnięty to po pierwsze wciąż jeszcze się nadaje, a po drugie na pewno jest GMO)

Jak to teraz ożywić? Otóż koniecznie włącz Radio WaWa i odgłoś, gdy będzie leciało disco polo. A teraz… walcz! 😉 

1. Pół naleśnika poskładaj do kupy (nie wiem, czy słowo „kupa” jest tu najwłaściwsze). 

2. Ułóż na nim fantazyjnie (chłe chłe) 😉 szynkę i ser. Posyp szczypiorkiem.

3. Poskładaj znów do kupy 😉 drugą połówkę naleśnika i przykryj nią tę pierwszą. 

4. Rozgrzej patelnię, podsmaż bez tłuszczu najpierw z jednej strony, a następnie z drugiej. Placek stanie się chrupiący, a ser rozpuszczony. Uważaj, bo misternie ułożona budowla z naleśnika (ba! nawet na pewno!) może się rozpaść.

5. Na placku ułóż plastry pomidora i ogórka.

6. Możliwe, że z pokoju usłyszysz głos własnego dziecka: Co tak ładnie pachnie? Wszystko (czytaj: zapach) zależy od tego, jak bardzo stare będą wyciągnięte z lodówki składniki.

7. Poczujesz się mile podłechtany i zjesz swoje dzieło jak najszybciej, zanim zrobi to za Ciebie na przykład ów głos wiedziony zapachem. 

8. Konsumując ostatni kęs dojdziesz do wniosku, że skoro kobieta z niczego potrafi zrobić awanturę, kucharka obiad, to i Ty dasz radę zrobić wpis. 

Najgorszy wpis na blogu. Nawet bez zdjęcia 😉

No cóż… ma się te talenty 😉 

***************************************************************************

A teraz idź spać, bo jutro rano zaplanowałeś trening, prawda? 😉 

1 komentarz do “Najgorszy prze(w)pis na blogu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *