Zdrowe słodkości na każdą porę dnia

Podobno są tacy, którzy jak od czasu do czasu komuś nie przyłożą to źle się czują 😉 Są też i tacy, którzy muszą sobie od czasu do czasu coś szczególnego ugotować i do nich należę ja. Ale są też i tacy, którzy wbrew wszelkim zakazom i zdrowemu rozsądkowi muszą zjeść coś słodkiego i nie ma szans, by się temu oprzeć. Z tego też powodu powstała ta książka – „Zdrowe słodkości na każdą porę dnia” autorstwa Katarzyny Maciejko-Zielińskiej wydawnictwa Samo Sedno. Nie jest to pierwsza książka tegoż wydawnictwa, którą mam przyjemność gościć na swojej kuchennej półce. Jeszcze większą przyjemność sprawiło mi wypróbowanie (na początek) dwóch przepisów, czego efekty można podziwiać poniżej. Nie wiem wprawdzie, czy ze swoimi zdjęciami powinnam się tu pchać, bo autorka, prócz tego, że jest blogerką i piękną kobietą (co mogłam stwierdzić naocznie mając ten zaszczyt podczas spotkania autorskiego), to także jest fotografką kulinarną, a jej zmysł estetyczny zaskakuje bardziej i bardziej, z każdą kolejną kartą książki. 

Wiele przepisów i użytych do ich wykonania składników nie było dla mnie zaskoczeniem to jednak zestawienie niektórych z nich już tak. Na pierwszy (nomen omen) ogień poszło jaglane brownie. I tu szok! Nigdy nie udało mi się do tej pory uzyskać takiej kremowej konsystencji tradycyjnego brownie, jak wyszło mi w tym jaglanym. Zważywszy na zachwyty najbliższych zrobię je po raz kolejny, ale przecież nie byłabym sobą, gdybym nie poeksperymentowała i nie dodała także innych składników. Kolejne brownie będzie z dodatkiem pomarańczy, oczywiście zamiast chilli. To już postanowione. Myślę, że autorka nie będzie mi miała za złe, jeśli zdradzę przepis na ten rarytas.

Składniki na jaglane brownie z orzechami i chilli:

150 g kaszy jaglanej

400 ml wody

100 g gorzkiej czekolady

50 g masła

2 duże jajka

120 g miodu

120 g jogurtu naturalnego

60 g kakao

1/2 łyżeczki zmielonych płatków chilli

100 g orzechów włoskich

Przygotowanie:

Kaszę jaglaną ugotować na szybko w 400 ml osolonej wody (w razie potrzeby można trochę dolać podczas gotowania) i wystudzić. (ja nie czekałam, bo jestem mało cierpliwa).

Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej (ja rozpuściłam zwyczajnie w rondelku na minimalnym gazie).

Przestudzoną kaszę przełożyć do malaksera, dodać resztę składników (oprócz orzechów) i zmiksować na jednolitą masę. Pod koniec wrzucić orzechy i wymieszać łyżką.

Foremkę o wymiarach 20 cm na 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia (ja użyłam foremki silikonowej, więc nie było potrzeby wykładać jej papierem) i wyłożyć do niej masę. Piec w temperaturze 160 stopni (termoobieg) lub 180 stopni (góra-dół) przez około 40 minut. Wyjąć z piekarnika, przestudzić w formie, a następnie przełożyć na kratkę i całkowicie wystudzić (tę ostatnią fazę pominęłam, bo jak już wspomniałam, nie jestem aż tak cierpliwa, jak bym sobie tego życzyła) 😉 

Wyszło wyborne – sami zobaczcie 🙂

Upieczeniem brownie tylko się rozochociłam. Dlatego postanowiłam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i dwanaście minut przed końcem pieczenia brownie wstawiłam do piekarnika ciasteczka amarantusowe. A że ich przygotowanie to była dziecinna igraszka trwająca tylko kilka chwil, uwinęłam się szybko i sprytnie. Zdradzę Wam także i ten przepis, ale by odkryć inne cudowności, jakie kryje w sobie ta pięknie wydana książka, będziecie musieli ją nabyć. Na przykład TUTAJ.

Składniki na ciasteczka amarantusowe:

60 g amarantusa ekspanderowanego

2 małe jajka

20 g wiórków kokosowych

30 g ziaren słonecznika

50 g miodu

50 g suszonej żurawiny (ja nie miałam, więc dodałam pół na pół rodzynek i jagód goji)

Przygotowanie:

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w misce. W dłoniach (najlepiej szło mi to, gdy lepiłam dłońmi lekko zwilżonymi wodą) formować kulki wielkości orzecha włoskiego i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, lekko je spłaszczać i zachowując ok. 2 cm odstępu. Piec w temperaturze 180 stopni (termoobieg) lub 200 stopni (góra-dół) przez ok. 12 minut, aż ciasteczka lekko się zrumienią. Wyjąć z piekarnika i wystudzić (z tym ostatnim było gorzej) 😉

W książce znajdziecie wiele znanych sobie słodkości, ale wykonanych z pominięciem białego cukru, bez przetworzonych utwardzanych tłuszczów czy białej mąki. Są one zastąpione innymi, na szczęście ogólnie dostępnymi produktami, a więc nie trzeba szukać ich w jakichś dziwnych miejscach, sklepach internetowych czy krajach. Choć oczywiście można 😉 Mnie kusi jeszcze bezglutenowy makowiec z otrębami na bazie mąki gryczanej z mielonymi migdałami. Za dwa miesiące – w wigilię – będzie w sam raz! Właściwie przeglądając książkę trafiam co i raz na coś, czego jeszcze nie widziałam. Czytam, zachwycam się, zaznaczam fioletową wstążeczką-zakładką (a tak! wszystko tu jest przemyślane – nawet ta zakładka) i zmieniam kolejność tego, co ma być zrobione jako pierwsze.

Z łatwością znajdziecie odpowiednią do pory dnia inspirację, bo książkę podzielono na kategorie: I i II śniadania, obiady, podwieczorki, przekąski i kolacje. To naprawdę bardzo smakowita książka! Jej propozycje to spełnienie najskrytszych marzeń łasucha – słodko, pysznie i ZDROWO! Wreszcie (prawie) nie trzeba się ograniczać 😉 Smacznego! 

2 komentarzy do “Zdrowe słodkości na każdą porę dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *