Czekolada… bez cukru, bez glutenu, bez laktozy. Pycha!!

Lubię czasem eksperymentować. Szczególnie teraz, kiedy mam więcej czasu. Niestety za to mniej pomysłów (mózg po chemioterapii stał się mniej kreatywny) 😉 dlatego korzystam od czasu do czasu z cudzych. Od razu więc mówię, że przepis ten nie jest mój, ale niestety nie wiem czyj, więc jak właściciel się odezwie to na pewno go tu oznaczę. Przyznaję także, że przepisu miałam tylko kawałek i tak się tym zestresowałam, że daktyle zmiksowałam z wodą, w której się moczyły, zamiast ją odlać (o czym przeczytałam jak czekolada już stygła w lodówce). Nie tracę nadziei jednak, że jeszcze będą z niej ludzie… znaczy kostki czekolady. Tymczasem nie wytrzymałam i uszczknęłam z pudełka co nieco. Ale do rzeczy, bo tu więcej gadania, niż składników i roboty. Dodam jeszcze, że do zrobienia tej pyszności natchnęła mnie Ania, prowadząca blog NieNaŻarty – Blog kulinarny Matki Warmianki. Aniu – dziękuję 🙂

Składniki:

150 g daktyli + woda

3 łyżki oleju kokosowego (w przepisie rafinowany, ale ja dałam nierafinowany i czekolada ma posmak kokosowy)

3 łyżki kakao w proszku

garść lub więcej ulubionych orzeszków lub migdałów (ja dałam nerkowce)

Przygotowanie:

  1. Daktyle zalałam wrzątkiem, przykryłam i odstawiłam na 30 minut. No dobra… na godzinę, ale co zrobię, skoro koleżanka zdzwoniła i tak nam się dobrze rozmawiało 😉
  2. Po tym czasie należy odlać wodę (należy! a ja właśnie nie odlałam) i daktyle zmiksować z kakao i olejem kokosowym.
  3. Dodać orzeszki lub migdały. Albo jeszcze coś, np. suszone owoce, płatki róży (te najlepiej na wierzch), żelki, chrupki…
  4. Foremkę najlepiej (podobno) jest wyłożyć folią spożywczą i wlać do niej masę.
  5. Wstawić do lodówki aż masa stężeje. Podobno można ją wtedy kroić jak blok czekoladowy. Swoją drogą ciekawe, kto jeszcze wie, co to był ten blok czekoladowy 😉

A na koniec, żeby było jasne, nie jestem zwolenniczką spożywania oleju kokosowego. Zdecydowanie wolę nasz polski olej rzepakowy (do smażenia), a do sałatek lniany, oliwę z oliwek, konopny (pycha!!!). Ale od czasu do czasu i z umiarem wszystko jest dozwolone 🙂

Smacznego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *